niedziela, 13 października 2013

Rozdział IX


- Summer?! Summer?! – wołał jej imię unosząc bezwładne ciało. Jej włosy wciąż lśniły, po użyciu mocy, jednak piękne oczy pozostały przymknięte. Krew buzowała w jego żyłach, kiedy udało mu się ułożyć ją na łóżku. Czuł jak lepka ciecz spływa po jego policzku, ale przecież czy to teraz było ważne? Ona go uratowała, musiał coś zrobić. Złapał jej rękę, mocno próbując wyczuć cokolwiek, iskierki, ciepło, jednak nic z tych rzeczy. Zabolało. Jedyne co potwierdzało, że żyje to jej płytki urywany oddech.
Miał ochotę rwać sobie włosy z głowy, gdyby mogło to sprawić, że Su się obudzi.
Spojrzał na nią, na jej długie rzęsy pozostawiające cienie na policzkach, mały zgrabny nosek i lekko rozchylone malinowe usta. Ona musiała mieć w sobie coś z anioła, takie piękne istoty nie chodzą od tak po świecie. Niewiele myśląc nachylił się i delikatnie musnął swoimi wargami jej, były chłodne. Musiał to było od niego o wiele silniejsze. Kiedy uniósł swoją twarz, chcąc brać już ją na ręce, otworzyła swoje szare oczy i nic nie wiedząc przytuliła go z całej siły, jak prawdziwego przyjaciela. Odwzajemnił uścisk, ich serca przyśpieszyły swoje bicia, ale zagłuszyło to podziękowania, jakie słali sobie wzajemnie.

Poniedziałek, siódma trzydzieści, budzik zadzwonił z ogromną siłą tuż przy jej uchu, wymacała go ręką i wyłączyła. Kilka ostatnich dni minęły jej w zawrotnym tempie, kiedy jej matka zobaczyła ją ledwo dochodzącą do domu nie wypuszczała jej przez kilka następnych dni. Z resztą Summer sama nie miała ochoty wychodzić z domu, była poobijana, a poparzenia na dłoniach ukrywała w przydługich rękawach. Kilkadziesiąt razy w ciągu pierwszego dnia dzwonił do niej telefon, ale w końcu rozładował się, a ona nie miała chęci by wstać i podłączyć go.
Znów unikała życia, unikała szkoły, rozmów, wyjścia i swojej mocy. Swojej mocy najbardziej. No i Harry’ego, oczywiście. Jeśli tak ma teraz wyglądać jej życie, to ona chyba podziękuje.
Spojrzała na swoje odbicie, kiedy w końcu dotarła do łazienki, przygryzła wargę do krwi i westchnęła. Wciąż wyglądała na wykończoną, na szczęście wszystkie siniaki i oparzenia zniknęły z jej ciała.
- Masz zamiar pojawić się dziś w szkole? – podskoczyła przestraszona odwracając się i napotykając twarz Harry’ego. – Albo chociaż dać znać, że żyjesz - Jej serce wywinęło koziołka, kiedy jego zielone oczy zmierzyły ją uważnie. Znów, przyłapał ją w piżamie. Przełknęła ślinę patrząc jak od niechcenia opiera się o jedną ze ścian. Jego loki w artystycznym nie ładzie dodawały mu całkiem nowego wyglądu. Dokładnie takiego jakby sekundę temu wstał z łóżka, po naprawdę wyczerpującej nocy, ale wciąż wyglądał idealnie. Zbyt idealnie, z każdą sekundą robiło jej się gorąco.
Su przeczesała swoje, brązowe włosy nie wiedząc co odpowiedzieć. Stali tak wpatrując się w siebie jeszcze przez dłuższą chwilę, dopóki Summer nie oderwała swoich szarych tęczówek od jego osoby i po prostu wychodząc z łazienki. Harry podążył wzrokiem za nią, za jej każdym ruchem wypełnionym po brzegi gracją, jakiej mogła jej pozazdrościć nie jedna piękność szkolna. – Summi – wypowiedział łagodnie wchodząc w głąb pokoju, a ona obróciła się wlepiając w niego swój wzrok. Była zmieszana, nie tylko tym, co miała na sobie, ale wszystkim co działo się w ciągu ostatnich dni. Wszystkim od dnia, w którym Harry postanowił wracać do domu razem z nią. Wszystko stało się jeszcze bardziej ciężkie, kiedy Anioł powiedział im swoją przepowiednie, i kiedy broniąc go zemdlała, a on wołał jej imię, jak prawdziwy martwiący się przyjaciel.   
Summer, przez kilka ostatnich lat zamknęła się w sobie jak mały żółwik, wychodziła chyba tylko wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebowała – praktycznie… Wcale. Harry, był dla niej jak przepustka, ale ona nie zawsze chciała z niej korzystać. Nie po tym, kiedy jej myśli krążyły wokół tego, że mogą być w jakimś stopniu spokrewnieni. Krępujące było dla niej to, że chłopak wciąż pożerał ją wzorkiem, a ona każde jego spojrzenie czuła na sobie ze zwiększoną siłą. Wszystko było tak strasznie zakręcone.
- Przestań – sapnęła zatrzymując się w połowie kroku i lustrując go wzorkiem – Przestań tak na mnie patrzeć, Harry. Wszystko mnie przerasta, to… To się wydarzyło w szkole, to, że cię prawie zabiła, to była moja wina – chciała krzyczeć, ale nie mogła jej matka mogła ją jeszcze usłyszeć i dopiero wtedy by było. Opadła na swoje łóżko, kładąc dłonie do tyłu i odchylając głowę. Nie potrafiła znaleźć odpowiedz na żadne z zadanych pytań, a miała ich przecież tysiące.
- To nie była twoja wina – usłyszała tuż obok siebie i wzdrygnęła się. Nie wiedziała, że Harry porusza się tak bezszelestnie. – Nie możesz obwiniać się za to, że zostałaś wybrana Su. – jego oddech łaskotał odsłonięty fragment jej szyi, który okropnie ją dekoncentrował. Był ciepły, a przyjemny ton, sprawiał, że Su mogła rozpłynąć się jak czekolada.
- Ale ona chciała mnie – ucięła otrząsając się z myśli, a następnie szybko zmieniła temat, prawie nie widocznie odsuwając się - Jak tutaj wszedłeś?
- Cóż, okna zazwyczaj się zamyka, by nieproszone podmuchy nie wpadały – westchnął wstając, nie spojrzała na niego. Poczuł się dziwnie odepchnięty, jakby Su znów zrobiła wokół siebie otoczkę nie do przebicia, ale on się nie podda. Nigdy.
Została sama, ze swoimi myślami w pokoju, w którym wciąż czuła jego obecność, i ten cholernie uzależniający zapach. Oblizała swoje malinowe usta i położyła na plecach rozmasowując skronie.
Może jednak nie powinna całej winy zwalać na siebie, Harry ma rację nic na to nie mogła poradzić. Tak po prostu ma być i już, koniec, kropka. Nic przecież w życiu nie zdarza się bez przyczyny, nie bez przyczyny również zawsze czuła, że ciągnie ją ku temu kędzierzawemu chłopcu. Nie powinna go tak traktować, Harry próbuje jej pomóc, zawsze był obok, choć jednak daleko. Może gdyby przez tak długi czas go nie odtrącała, teraz byłoby jej łatwiej nauczyć się żyć z tym, że ma kogoś na kogo może liczyć.
Ale przecież była Summer Wood, dziewczyną, która z własnej woli odsunęła się od wszystkich swoich przyjaciół. Co z tego, że zrobiła to dla ich dobra skoro nikt nie miał o tym pojęcia.
Przycisnęła poduszkę do twarzy.

W pizzerii panował półmrok, kiedy powolnym krokiem wtoczył się do jej środka. Westchną widząc Matta ustawiającego sprzęt, który pomachał do niego wesoło, a zaraz potem poczuł jak dziewczyna otacza go swoimi ramionami i mocno go dusi. Ledwo odmachał wolną ręką, drugą niechętnie przytulając denerwującą Ruby. Odsunęła się od niego z szerokim uśmiechem, odwzajemnił go, a ona zaszczebiotała wesołe przywitanie.
- Cześć! Gdzie się dziś ukrywałeś? Tęskniłam, wszyscy tęsknili - jej oczy błyszczały, przepełnione nieograniczoną radością, której dziś brakowało Harry’emu. Spojrzał na nią przelotnie, zielonymi tęczówkami. Przez cały dzisiejszy dzień, bezcelowo włóczył się po mieście. Martwił się o Su, która znów panikowała i uciekała od całego świata, to nie tak przecież miało być. Uważała, że wszystko było jej winą, ale tak przecież nie było. Nie wiedział, co zrobić by jej pomóc.
Przeczesał swoje loki, patrząc na rudowłosą, która z pasją opowiadała mu co dziś działo się w szkole. Wzięła go pod ramię i tak razem doszli pod scenę. Harry słuchał, a przynajmniej starał się przetworzyć jakąś część informacji, a kiedy Ruby odeszła, a on usiadł na schodkach, Matt cupnął obok niego.
- Byłeś z Summer? – zapytał, choć w duchu znał odpowiedz. Cała szkoła ostatnio znów plotkowała na ich temat, dokładnie tak jak za dawnych czasów. Harry nie odpowiedział, nie widział Su od rana, odkąd wyszedł z jej pokoju. Poszedł tam, bo nie odbierała telefonów, nie odpisywała na wiadomości na portalu, a jej rodzicielka w kółko powtarzała, że jest chora i nie wpuszczała go. Martwił się. Po prostu, jak rodzic o dziecko, jak starszy brat o siostrę, jak przyjaciel o przyjaciela, jak chłopak o dziewczynę. Haz usłyszał westchnienie, Matt wstał i wywrócił oczami, kiedy brązowowłosa postać pojawiła się w drzwiach. Chciał ją przekląć, zabierała im cenny czas Harry’ego, który jego zadaniem powinien być wykorzystany na próby. Przyjaciel wcale nie rozumiał, tego, dlaczego ta dziewczyna dopiero teraz zwróciła swoją uwagę na Stylesa. Tym bardziej też nie rozumiał, dlaczego Curly, uważał ją wciąż za atrakcyjną, choć diametralnie się zmieniła. Ciemne włosy potargane od wiatru opadały po obu stronach jej twarzy, granatowa bluzka i czarne rurki sprawiały, że wyglądała na chudszą niż w rzeczywistości, rzadko się uśmiechała i raczej przypominała chodzącego ducha niż wcześniejszą, radosną, ładną i zwykłą dziewczynę.
Matt odszedł poszukać reszty chłopaków, a Harry wyłamywał swoje palce myśląc o niebieskich migdałach. Kiedy usłyszał nad sobą, głos melodyjny, piękny zerwał się na nogi i spojrzał w szare oczy.
Ruby, obserwowała ich z boku z założonymi na piersiach rękami, czekając tylko na odpowiedni moment by wkroczyć. Uważała, że Harry jest ślepy skoro cokolwiek widzi właśnie w tej dziwnej dziewczynie, w końcu obok siebie ma kogoś wartościowego. Była zła.
Summer przełknęła ślinę, oczy Harry’ego były intensywnie zielone, co sprawiało, że nie tylko robiło jej się niemożliwie gorąco, ale również brakowało języka w buzi. Spuściła głowę, przypomniało jej się jak zawsze uciekała od niego na szkolnych korytarzach, ile musiało mu przysporzyć to bólu, ale on nigdy się nie poddawał. Przełknęła ślinę, zahaczyła kilka kosmyków włosów za ucho powoli podnosząc głowę.
- Przepraszam – szepnęła bardzo cicho, tak by tylko chłopak mógł ją usłyszeć. Przepraszała za te wszystkie lata, przez które odmawiała jego pomocy, a on wciąż trwał i stał na straży zawsze gdzieś obok niej. W jej oczach zalśniły łzy, jedna z nich zatańczyła na rzęsach, a kiedy przymknęła powieki powoli zaczęła toczyć się po jej policzku. Nie wiedziała dlaczego płacze, po prostu wszystko w niej kotłowało się, a ona nie wiedziała co robić. Kciuk owinęła w kawałek swojej bluzy chcąc zetrzeć łzę jednak tym razem Harry był szybszy. Kiedy dotknął jej policzka Su zadrżała, iskierki, które mogli dostrzec tylko oni połaskotały ich skórę. Zachichotali oboje. Kiedy panowali nad tym, można było to nawet zaliczyć do przyjemnych odczuć. Summer spojrzała swoimi dużymi, szarymi oczami w jego, zielone. Jego usta zostały muśnięte uśmiechem, od jakiego brązowowłosa dostawała białej gorączki, a nogi odmawiały posłuszeństwa. Harry rozłożył swoje ramiona pełne miłości, była ona przeznaczona tylko dla niej. Od zawsze widniał nad nią napis jej imienia, i nawet najciemniejsze dla niej zło w postaci rudowłosej dziewczyny nie mogło tego wymazać. Ciało Summi było idealnie wpasowane w ciało Harry’ego, jak dwie niepotrzebnie rozdzielone połówki. Ciepło, które biło od ich ciał, sprawiało, że do ich świata nie miał wstępu nikt obcy. Czuli przeszywający na wskroś prąd, ale nawet to im nie przeszkadzało, mieli nad tym całkowitą kontrolę.
- Przepraszam, za to, że przez tyle lat tak cię traktowałam – wychrypiała w jego koszulę – Przepraszam, za to, że nie odzywałam się przez kilka ostatnich dni. Przepraszam, że jestem trudną osobą. Przepraszam, że obwiniałam za to, co się stało siebie, choć wiem, że jesteśmy w tym razem i … ‘- Przepraszam, że wciąż mam cię przed oczami, a teraz zakochuje się w tobie’ – pomyślała - przepraszam, ja naprawdę przepraszam – Harry rozumiał, zaczął gładzić ją po włosach, Summer co jakiś czas pociągała nosem. W jego ciepłych ramionach czuła się bezpieczna, było to nawet lepsze od jej nudnych już czterech ścian. Haz, miał coś więcej niż krew anioła, czy moc. Miał też anielską cierpliwość i upór, który w tym wypadku wychodził mu na dobre.
Su zaczynała rozumieć, miała moc, która nie była łatwa, więc i ona nie mogła mieć prostej drogi. Ale dlatego była zawsze pochłonięta postacią Harry’ego, on już od samego początku był taki sam jak ona. Może też ona nie była w nim zakochana, może to tak właśnie działała moc przyciągania ich do siebie.

Harry obejmował jej kruche ciało, gładząc ją po włosach, po plecach z przymkniętymi oczami i napawając się jej kwiatowym zapachem. Marzył o tym, by znów, choć na sekundę dotknąć jej słodkich ust, ale powstrzymał się, przecież nie może, już raz to zrobił. Nie powinien, jeszcze nie teraz.  

Mogą być literówki, walcie śmiało. Siedziałam nad nim wczoraj do wpół do drugiej. Ani trochę nie jestem zadowolona i dziś od 2 godzin, próbowałam na nowo, na próżno. Po drugie, wyszedł dłuższy niż reszta.
M A S A K R A
Nie wiem, czy coś zrozumieliście, czy może umiejętnie namieszałam jeszcze bardziej niż było. UMGH!
Dziękuje, za komentarze, wejścia, waszą obecność... Mam nadzieję, że będziecie tu nawet po tym rozdziale... i cóż nie zabijecie mnie.
X? W niedzielę?  

18 komentarzy:

  1. świetne <3 dziewczyno oddaj ten talent do pisania! mam nadzieje że dasz mi znać o kolejnym rozdziale xx /@bemyheroniall

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak tak tak! Wszystko! Wszystko mi się podoba! Lubię jak są długie rozdziały więc nie przepraszał. Lepsze takie niż krótkie.
    Uh Summer! Czemu nie powiedziałaś mu że go kochasz?! On też cię kocha! Oni musza wyznać sobie miłość! Koniecznie!
    Jestem uzależniona od tego!
    Całuje, Elie ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski.Słodkie jak Harry troszczy się o Summi.Oni muszą być razem.Uwielbiam ciebie i twoje opowiadanie.Czekam na następny.
    ~Weronika

    OdpowiedzUsuń
  4. Super !! Wszystko zrozumiałam i strasznie mi się podoba :) Dobrze, że jest długi ten rozdział :) Uwielbiam :)
    @angela_dudek

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniały ^^

    kocham to :D :D

    czekam nn ;)
    }całuje lola ;*

    @Just_Me_Ann

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham, Kocham, Kocham i jeszcze raz Cie Kocham. Jesteś świetna. i rodział jest Niesamowity... :D
    Harry sie podoba Summi a Summer się podoba Harremu, a jednak ani jedno, ani drugie nie powie sobie tego nawzajem. :) Czekam na ten moment z niecierpliwością.
    Juz sie nie mogę doczekac niedzieli... :)
    @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. KOOOCHAM! <3
    Matko! Ja też chcę taki talent! *O*
    CU- DO! ♥
    @1DMyDreaaam

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zawsze super :) Kocham to opowiadanie bo jest inne niż wszystkie inne <3 czekam na next :)) @kamilka1234

    Ps. Przepraszam za spam ale zaczęłam pisać opowiadanie i byłabym wdzięczna za komentarze z opinia wakacyjna-milosc-niall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. No świetnie, jestem ciekawa co bd dalej :D
    *____________________________*

    TruskawkaaxD

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie rozdział jak zawsze cudowny <3 *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej, bardzo zależałoby mi na tym, abyś weszła na mojego bloga i skomentowała. Dopiero zaczynam i próbuję jakoś się wybić. Z góry dziękuję♥
    http://haithlove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Super. Czekam na nexta <3 heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  13. Super, super, super! Czekam na następny :)
    @Aleks_andraaa

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny rozdział ;) @Aleksandraaaxo

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam trochę zaległości, ale nareszcie udało sie znaleźć chwilę i nadrobić :) A więc nowi bohaterowie, Ally i Niall, równiez posiadający moce. A cała wcześniejsza akcja z Harrym i Su. Genialna! I do tego z rozdziału na rozdział coraz bardziej podobają mi się ich relację, chyba zacznę ich shippować hah <3 Zresztą Ally i Niall też mają w sobie to coś ^^ Po prostu świetnie opisujesz realacje między jednymi i drugimi. Aww i ta scena na początku tego rozdziału. Tak się zrobiło smutno i on ją pocałował fhhcxcbxn Nie wiem, czemu jesteś niezadowolona, bo wyszło ci to świetnie i ja już czekam na nastęny rozdział ^^
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, na początku, chciałam cię przeprosić, że nie zaglądałam tu ostatnio. Ale miałam dużo na głowie.. No, ale w końcu jest weekend i mogłam troszkę nadrobić, no więc jestem :) No i jeszcze za to, że nie komentuje każdego.
    A więc czytam, no i nie mogę się nadziwić. To uzależnia! Masz wielki talent. Cudnie opisujesz, to co dzieje się między bohaterami.
    Podoba mi się, że relacje między Su i Hazzą się poprawiają. Awww jakbym chciała aby byli już razem! Ta scena z aniołem ...
    Ale najbardziej i tak podobał mi się końcówka! Sumi i Harry <3
    Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)

    PS: czytam i czytam i jak hazza zwraca się do Su Summi, to kojarzy mi się z taką jedną bajką dla dzieci :P

    @dianaseth (lou xx)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awrr *.* nawet nie wiesz jak teraz jest mi ogromnie miło czytając twój komentarz :) i ciesze się, że znalazłaś czas by nadrobić ostatnie rozdziały i uważasz, że mam talent, chociaż tysiące innych osób jest ode mnie lepszych.
      PS w jakiejś bajce było Summi? xd
      PS2 Kolejny X rozdział był dodany wczoraj, mogłaś nie zauważyć gdyż blogspot nie współpracuje z linkami pozdrawiam i dziękuje! :)x

      Usuń
  17. B O S K I E ! ! !
    @Niallowe

    OdpowiedzUsuń