sobota, 8 lutego 2014

Rozdział XXV


Summer uniosła rękę by sprawdzić czy wisior wciąż znajduje się w jej posiadaniu. Był tam, cały i wciąż tak samo piękny. Zerwała się z łóżka łapiąc w rękę telefon i natychmiast telefonując do chłopaków, najpierw Nialla następnie Harry’ego. Po czym udała się do łazienki biorąc szybki prysznic.
Mogli nie mieć wiele czasu, skoro Ally szykowała dla nich coś, co miało poskutkować śmiercią. Nie mogli do tego dopuścić. Zbiegła po schodach czym prędzej, nie sprawdzając nawet, czy jej rodzice są w domu. Zdawało jej się, że i tak wciąż są pod urokiem Santosa, jednak zatrzymała się w połowie kroku. Przecież Santos już nie istnieje. Przynajmniej, tak jej się zdaje, pokonali go.
Cofnęła się o krok, a rodzice z uśmiechem na twarzach spojrzeli na nią wyczekująco. Cali i zdrowi.
- Gdzie się wybierasz? – zapytał ojciec, zerkając z nad gazety i popijają świeżo sparzona kawę.
- Spotkać z Harrym i Niallem – kiwnął głową, a jej mama rozpromieniała nagle.
- Harry? To ten uroczy chłopak? – Su przełknęła ślinę i przytaknęła głową. Mrucząc coś pod nosem, że musi już iść i wybiegła, czując ulgę. Wiatr rozwiał jej włosy i niektóre kosmyki wpadały do jej oczu, ale starała się nie zwracać na to uwagi. Chłopcy już czekali pod szkołą, podeszła do nich uśmiechając się delikatnie. Wciąż mimo wszystko starała się być ciut dalej od Harry’ego, którego bardzo to bolało. W końcu, jak się okazało nic nie chciał jej zrobić, ale dziewczyna, wciąż miała przed sobą jego twarz, w tej złej postaci. Przygryzła wargę.
- Musimy jakoś to wykombinować. Wydaje mi się, że musi
- Zrobić to Niall  - wtrącił się Harry zmuszając tym, że brązowowłosa spojrzała na niego. Przypomniała sobie, jak wtedy w zamku chciała uratować jego, nie myślała tylko o swojej mocy, również o tym, że dzięki niemu, dzięki Harry’emu jest silniejsza. Przytaknęła głową.
- Dokładnie tak – odwróciła wzrok spoglądając na przyjaciela i wyciągając w jego stronę medalion.
- Masz jedną szansę Niall, macie razem wf. Myślę, że to będzie idealny moment – dopowiedział Harry, odpychając się od ściany i ruszając do szkoły. Miał ogromną nadzieję, że Summer będzie chciała z nim porozmawiać, ale dziewczyna dawała raczej inne znaki. Westchnął kopiąc nogą niewidzialny kamień. Znów Su stała się dla niego trochę nie osiągalna.
A ona? Ona się po prostu bała.

Nialler stał w swoim sportowym stroju pośród innych uczniów. Na dnie kieszeni od spodenek trzymał medalion. Czuł się dziwnie z myślą, że będzie musiał jakby zaatakować Ally przy wszystkich, by uratować ją, siebie i resztę przyjaciół. Przełknął ślinę, gdy klasa dziewczyn weszła do sali, a za nią nauczycielka. Zostali podzieleni na grupy i jakby na jego prośbę dostał się do grupy razem z dziewczyną. Mieli grać w zbijaka, grę bolesną, ale zajmującą dość dużo czasu, gdy na polu znajduje się mała liczba osób. Niall ustawił się w prawym rogu i tylko czekał na odpowiedni moment. Wszystko wydawało mu się trwać wiecznością, dlatego też piłki, które leciały wprost na niego omijał z łatwością.
I w końcu trafiła się wspaniała okazja, kiedy to Ally potknęła się o swoją sznurówkę, przewracając inną dziewczynę i wpadając wprost na blondyna. Chłopak prawie nie padł z wrażenia, że wszystko tak dobrze się układa. Wszyscy zbiegli się wokół leżącej dziewczyny, a Irlandczyk nie czekając dłużej z mocą przyłożył medalion do serca Ally. Który zaświecił się zielonym jasnym światłem i spowodował, że dziewczyna również upadła. Chłopak szybko uklęknął obok, łapiąc medalion i chowając go do kieszeni. Spojrzał na dziewczynę, swoją, którą tak bardzo kochał i zobaczył, gdy w końcu otworzyła oczy - miłość. Tą prawdziwą, szczerą, za którą tyle ludzi bezustannie goni.

Machała nogami siedząc na drzewie pośród liści. Nigdy wcześniej nie czuła potrzeby tak bliskiego obcowania z naturą, jednak teraz wszystko zdawało się być odwrócone, śmiesznie.
Wspominała wszystkie sytuacje, w których Harry podchodził do niej próbując zagadać, a ona zbywała go coraz to nowszymi i bezsensownymi zachowaniami. W końcu z reguły nie zamieniała z nim słowa. A gdy byli młodsi? Czy te wszystkie spojrzenia kierowane w jej stronę miały jakieś głębsze przesłanie?
- Summer? – ochrypnięty głos przywołał ją na ziemię, choć w niedosłownym sensie. Spojrzała na niego z góry. Jak stoi u podnóża drzewa i w zabawny sposób unosi głowę, by ujrzeć ją w koronie drzewa – Cześć – dodał, kiedy to zrozumiał, iż dziewczyna w końcu go zauważyła – Możemy pogadać? – Summer nie wiedziała czy chce rozmawiać. Miała jak zwykle bałagan w głowie, choć prawdą chyba było, że ona cała była bałaganem. Harry miał anielską cierpliwość, co było zabawne skoro ona tyle razy go po prostu olewała. On wciąż trwał wiernie, przy niej. I to nie do końca miało związek z ich połączeniem. Harry Styles po prostu ją kochał, nawet, kiedy ona nie przywiązywała do niego tak ogromnej wagi.
Summer zeskoczyła zwinnie z drzewa stając prosto przed nim. Zagryzła wargę spoglądając w jego zielone hipnotyzujące oczy i westchnęła
- Nie wiem. Znów się boje – szepnęła cicho, ale chłopak usłyszał ją. I doskonale wiedział, co czuła, starał się przynajmniej wiedzieć. Wyciągnął ręce w jej stronę, a ona niepewnie zrobiła kilka kroków do przodu i wtuliła się w jego silne i ciepłe ciało.
- Nie bój się. Jestem sobą – Su przytaknęła głową i schowała głowę w zagłębieniu jego szyi.

_

EDIT: PRZYPOMINAM, ŻE PRZED NAMI  EPILOG

11 komentarzy:

  1. Jestem i przepraszam, że nie skomentowałam ostatniego rozdziału. To przez studia. :<
    Jeśli chodzi o tę część jest super! Wreszcie coś poszło po ich myśli, od początku do końca. Niall może być z siebie dumny, zdecydowanie. Zastanawiam się tylko, czy na 100% zniszczyli Santosa? Bo tak rachu ciachu i już go nie ma! Po prostu za łatwo poszło. ;)

    Pozdrawiam,
    G.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny rozdział :)
    Dobrze że Harry znowu jest sobą :D
    Czekam na next.
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. yey ^^ Hazz wrócił :) Bardzo się cieszę, bo myślałam, że będzie z tego coś gorszego ;) Mam nadzieję, że Summer i Harry przez jakiś czas nie będą mieli problemów :)
    Pozdrawiam @EvaStyles15

    OdpowiedzUsuń
  5. Ally "wyzdrowiała", Hazz też jest sobą.
    No żyć, nie umierać xd
    Świetny rozdział, jestem ciekawa ile zostało jeszcze do końca, chyba, że to jest ostatni rozdział....... pozdrawiam @TruskawkaaxD

    OdpowiedzUsuń
  6. Ashdjdkshs cudowny rozdział!
    Niall sobie dobrze poradził no i miedzy Harrym a Summer jest juz lepiej,przynajmniej go przytuliła ;)
    też myśle,ze Santos żyje, jakos zaskoczy ;D
    Do nexta i wlasnie zaczynam cicho płakac bo to koncowka..
    Syl xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem, przepraszam ze nie skomentowalam wczesniej ale nie mialam mozliwosci.. Nie wazne, rozdzial jest swietny :) Nie moge uwierzy ze niedlugo juz koniec.. Myslalas moze nad druga czescia? Byloby swietnie xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem myślałam. Dużo osób, już o tym wspominało, ale to chyba nie dla mnie. Wam się podoba, a mi jakoś już nie do końca. Po prostu jak nigdy przestałam czuć tego bloga. Jest to jedyny, który piszę na bieżąco i naprawdę ostatnio mam z tym kłopot. Niestety.
      Może kiedyś. W przyszłości Dzięki, że czytasz ;) x

      Usuń
  8. Bardzo mi się podoba jak opisujesz te całą akcje. Mam nadzieje ,ze będziesz pisać jak najdłużej , bo masz ogromny talent o ,którym nie ,któży mogą tylko pomażyć. źycze weny i wielu czytelników a tak ,ze powodzenia w źyciu prywatnym. Czekam na nowy rozdział i zapraszam do siebie http://trzyslowanajpiekniejsze.blogspot.com/?m=1 (Mam nadzieje ,ze choć na niego wejdziesz jak mało kto ) Kocham i Pozdrawam. Zajebisty blog.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ufff...ciężko jest mi komentować rozdział, szczególnie po tak długiej przerwie. Znaczy, mam taki natłok myśli po ostatnich dziesięciu rozdziałach (aż tyle mnie omineło, masakra), że nie wiem, co powiedzieć. Na sam początek ubolewam nad tym, że nie byłam na bieżąco i chyba nawet brak czasu nie jest usprawiedliwieniem.
    Przede wszystkim jedno wielkie awwwwwww Harry i Summer nareszcie razem! Najbardziej podobała mi się scena jak Hazz wszedł do pokoju Su, kiedy ona była w tej sukience i no i się pocałowali. Pieknie opisałaś ten moment, a ja się czułam jakbym tam była i wszystko widziała. Oni razem są perfekcją i serce mnie bolało jak Su musiała z nim (poniekąd) walczyć. Nikogo nie oszczędzają złe moce i podziwiam ich, że nadal mieli siłę walki, aby przetrwać i uratować bliskie im osoby. A spotkało ich wiele, powrót Santosa, ten cały Aron. Nie mogli tak naprawdę nikomu zaufać. Dodatkowo zauważyłam, że przez te kilka rozdziałów Su zbliżyła się z Ally i Niallem. Wcześniej patrzyłam na nich osobno tj.. Su&Hazz i Niall&Ally, ale w trakcie wydarzeń ich przyajźń się zacisnęła i to było cudowne.
    Nadal się zastanawiam o co chodzi z Ruby. Za pierwszym razem myślałam, że opętało ją coś, ale potem ta scena z Ally. Ponowne opętanie? Czy może ona jest cała zła? i ten chłopak, co był z nimi też mnie ciekawi (miałąm taką myśl, że może był to Aron, ale raczej nie, bo wtedy Su i chłopaki by chyba go poznali).Dobrze, że Hazz i Ally jż wrócili do normalności i teraz wszyscy razem będą mogli sprostać złym mocom i mam nadzieję- je pokonać. Czekam na nowy rozdział, bo pewnie będzi eniedługo i trochę tak smutno, że to ostatni + epilog. Poniekąd chciałabym drugą część, bo opowiadanie jest świetne, ale dobrze wiem, że nie zależy to od nas, czytelników, ale od ciebie i tego czy masz siłę i wenę na to. Zrobisz jak będziesz uważać. Nic nie trwa wiecznie, ale można czasem przedłużyć haha (byleby nie robić mody na sukces xd)
    Znowu się chyba rozpisałam, ale tak już mam. Na swoje usprawiedliwienie napisze jeszcze, że w wordzie mój komentarz zajmował znacznie więcej i był jeszcze bardziej chaotyczny.
    A i jeszcze chciałam napisać, że to opowiadanie jest magiczne! I nie tylko chodzi mi o tematykę haha Utrzymujesz tu świetny klimat, a ja czasem mam wrażenie jakbym czytała dobrą książkę a nie ff ze Stylesem i Horanem haha ale chyba właśnie to jest cudowne i niewiele znam opowiadań, podczas czytania których można się tak czuć. I będzie mi tego brakować po zakończeniu In my place. Gdzieś tam, pod którymś rozdziałem mignęło mi chyba twoje nowe opowiadanie i jak tylko uporam się ze swoją listą "do nadrobienia" to zapewne zajrzę, bo wiem, że warto.
    Pozdrawiam, przepraszam za powyższy chaos i życze weny ;*

    OdpowiedzUsuń